Strona Króla Sinusa - strona główna
DUŻE TEŻ JEST PIĘKNE!
(o wyższości nieminiaturowego króla nad miniaturowym króliczkiem w praktyce i teorii)

Wielkość i cena

Biały Wiedeński, królik średniej wielkości Wyróżniamy pięć ras popularnych w kraju miniaturek: lewki, angorki, reksy, baranki oraz miniaturki zwykłe ;). Spośród nich największym jest baranek - może osiągnąć wagę nawet 3-3,5kg. Co ciekawe, najmniejsze z królików nieminiaturowych, również mieszczą się w tym przedziale wagowym. Jednakże, gdy nie zdecydujemy się na miniaturkę, mamy większy wybór. W Polsce hoduje się ok. 12 ras królików. Wśród nich istnieje wiele odmian barwnych (samych reksów jest 5, z czego każdy ma oddzielną nazwę!). Jeżeli naszym marzeniem jest duży królik, możemy wybrać olbrzyma belgijskiego (samica może osiągnąć wagę do 11 kg!) lub barana francuskiego. Jeśli wolimy średniego, pięciokilowego, mamy duży wybór. Można też zdecydować się na "niespodziankę", czyli mieszańca - taki może osiągnąć równie dobrze 3,5, jak i 6,5 kg :)

Ciekawostką są koszty dużych królików. W zależności od miejsca zakupu i pierwotnego przeznaczenia, a przede wszystkim wagi zwierzęcia, ceny wahają się od 15 do ponad 200 złotych. Na giełdzie, młodego królika mięsnego możemy dostać już za 20-25zł. Natomiast cena rasowego, półrocznego, a zarazem sześciokilowego i odnoszącego sukcesy na wystawach belga z hodowli, kształtuje się w okolicach 120-150zł. Generalnie wartość królika odpowiada jego wadze - cena rynkowa to ok. 10-20 zł za kilogram masy żywej (jako, że duże króliki kupowane są głównie na mięso).

Gdzie szukać?

Szukając rodowodowego królika, najlepiej zajrzeć na wystawę lub do hodowli. Istnieją też tzw. hodowle przydomowe, gdzie gospodarze bardziej lub mniej profesjonalnie rozmnażają zwierzęta, najczęściej na własne potrzeby albo na sprzedaż. Warto przeszukać ogłoszenia w gazetach (dużo ofert jest m.in. w "Jarmarku"). A najprościej wybrać się na giełdę lub rynek w mieście. Zazwyczaj w soboty (lub inny główny dzień targowy) pojawiają się na nich hodowcy zwierząt. Wystarczy wybrać zwierzaka i już. Jednak w ten sposób nic nie wiemy o naszym przyszłym podopiecznym. Hodowcy o nic nie warto pytać (chyba, że o wiek i wagę zajęczaka), bo i tak powie to, co chcielibyśmy usłyszeć. Jak więc ocenić stan królika?

Na co zwracać uwagę?

Tak jak w przypadku miniaturek, najlepiej kupić młodego królika. W zależności od rasy, 8-10tygodniowe (hodowcy nie sprzedają młodszych) zwierzątko może ważyć od 1 do 3 kilogramów. Mój mały Sinus w wieku dziesięciu tygodni był 1,5 razy większy od dorosłej(!) miniatury, a ważył tylko 1,45 kg.

Najważniejsze rzeczy które należy brać pod uwagę przy kupnie królika:
» wygląd
Sinus dziesięciotygdodniowy Królik nie powinien być zabiedzony. Większość młodych osobników jest dość wychudzona z racji szybkiego wzrostu, jednakże nie wpływa to na ich zdrowie i późniejsze dorastanie (patrz foto). Jeżeli królik ma pomarańczowe od spodu łapy, nie należy się tym przejmować - przy odpowiedniej opiece będą beżowe. Należy jednak sprawdzić, czy nie ma na nich odparzeń lub ropni. Obejrzeć należy też futerko (czy nie ma zbyt dużo kołtunów), oczy i nosek (czyste, brak wydzielin, nosek może być lekko mokry), brzuszek (miękki, nie wzdęty, lekko wypukły) oraz kuper (czysty). Królik powinien sprawiać ogólnie dobre wrażenie. Warto zauważyć, że duże króliki mają w większości spiczasto zakończone uszka (nie wszystkie rasy) i bardziej wydłużone, nie okrągłe pyszczki.

» zachowanie

Sinus dwuletni Duże króliki nie mają, tak jak miniaturki, predyspozycji do obcowania z człowiekiem. Absolutnie nie wybierajmy strachliwego królika, który na najdrobniejszy ruch ręki ucieka w panice. Mamy małe szanse na oswojenie takiego osobnika. Nie należy oczekiwać, że którykolwiek królik podejdzie do wyciągniętej ręki, pozwoli się spokojnie podnieść lub będzie się dawał głaskać z błogością wypisaną na pyszczku. Na to wszystko nadejdzie czas. Najkorzystniej wybrać średnioaktywnego zajęczaka, który po wyciągnięciu z klatki kica i rozgląda się, a nie ucieka w najciemniejszy zakamarek.

Pierwsze dni w domu

Po przyniesieniu do domu królika hodowlanego, należy z nim postępować identycznie jak z miniaturką: zamknąć w klatce i dać mu czas potrzebny, by przyzwyczaić się do nowego otoczenia. Oswajanie należy przeprowadzać powoli i z wielką cierpliwością. Królikowi należy poświęcić sporo uwagi, leżeć z nim na dywanie, delikatnie próbować głaskać (mojemu dopiero po paru miesiącach mizianie zaczęło sprawiać wyraźną przyjemność). Nic na siłę! Nie należy próbować numeru z podawaniem jedzenia z ręki - królik szybko się przyzwyczaja i zaczyna gryźć po rękach, jeśli nic w nich nie ma.

UWAGA!

Nie należy oczekiwać i wymagać, że duży królik stanie się maskotką i przytulanką! W miarę przyzwyczajania się do nas, będzie coraz bardziej towarzyski, ale nigdy nie aż tak, by wskoczyć nam na klatkę piersiową i leżeć tam godzinami, jak to robią miniaturki (wyjątki się zdarzają, ale to tylko potwierdza regułę).

Zdrowie

Porównanie wielkości miniaturki ze średnim królikiem nieminiaturowym To zdecydowana przewaga dużego królika nad małym. Miniaturki z racji tego, iż są zmutowane genetycznie (krzyżowanie najmniejszych i najsłabszych osobników w celu osiągnięcia miniaturowych wymiarów), nieustannie mają problemy ze zdrowiem i zgryzem. Śmiało mogę stwierdzić, że u królika hodowlanego choroba przewodu pokarmowego to dość rzadkie zjawisko (oczywiście przy odpowiedniej diecie). Z, obecnie niespełna trzyletnim Sinusem, tylko raz byliśmy u weta z niedyspozycją (król zjadł przeleżałą skórkę z arbuza - nie dziwota, że dostał wzdęcia).

Życie codzienne

Życie codzienne - mizianie Należy się też przygotować, że wielkość bobka rośnie wprost proporcjonalnie do wielkości królika. Zaopatrzmy się w dużą kuwetę zewnętrzną (trójkątna w klatce zupełnie nie zdaje egzaminu) i tony ściółki, a wszystko będzie w porządku. Wbrew powszechnemu przekonaniu, królik w mieszkaniu nie śmierdzi, jeśli tylko odpowiednio często wymieniamy ściółkę. Wielkość klatki nie ma znaczenia (zwierzak powinien móc się w niej swobodnie położyć). I tak królika trzeba trzymać przez większość czasu (minimum 14 godzin) w pokoju, bo nie da nam spokoju (będzie szarpał kratki do upadłego, a jak się zdenerwuje, to po prostu ją rozłoży i/lub otworzy i sam wyjdzie).
Pewną trudność sprawia obcinanie pazurów, bo królika ciężko uchwycić, ale przy odrobinie wprawy można wypracować w miarę skuteczną technikę.
Należy liczyć się z dużym kosztem utrzymania zwierzęcia. Czterokilogramowy Sinus zjada miesięcznie 2kg granulatu. Dziennie potrafi zjeść reklamówkę zieleniny (przezroczysta siatka, jaką dają w sklepach) i wypić szklankę wody. Plus siano, warzywa i owoce. Dodatkowo ściółka w dużych ilościach (na miesiąc ponad 10 kg żwirku dla kotów).
Jednak w moim przypadku, cena utrzymania królika jest dwu-trzykrotnie niższa niż przeciętnej warszawskiej miniaturki (mam działkę, w sezonie warzywa i owoce własne, nie kupuję cykorii, koperku, selerów i innych zielenin, trawę, zioła, gałązki suszę sama, a granulat kupuję za granicą).

Zalety

Królik na śniegu Jednak trzymanie "olbrzyma" niesie za sobą dużo korzyści. Od tych najbardziej prostych: duży królik w mieszkaniu to anomalia, więc można "szpanować", do czysto praktycznych: więcej królika do głaskania i przyjemnie czuć ten słodki ciężar. Moim zdaniem taki zwierzak nadaje się równie dobrze do domu z ogrodem, jak do mieszkania, czy nawet kawalerki. Przy zabezpieczeniu roślin, zasłon (większy pyszczek = większa dziura), ścian i kabli (duży królik nie skacze, tylko po prostu wysoko sięga) nic nie stoi na przeszkodzie, by mógł zamieszkać nawet małym mieszkanku - nie odczuwa ciasnoty jak pies, byle by tylko nie siedział w klatce.
Z odpornym i zahartowanym zwierzakiem można też wychodzić na pole (oczywiście albo na ogrodzony teren, albo w szelkach i długiej smyczy, absolutnie nie na osiedlowe trawniki) zarówno w lecie, jak i w zimie.

Uwagi końcowe

Większy królik = większy urok :) 1) Posiadanie "olbrzyma" wiąże się z większą odpowiedzialnością. Nie można kupić go "ot tak", a już na pewno nie innej osobie. Warto zorientować się, czy nikt z domowników nie jest uczulony na sierść i czy nikt nie ma nic przeciw zwierzęciu. Dużego królika trudno bowiem w razie czego oddać w dobre ręce (w miejsce, w którym ani nie będą używać go do rozpłodu, ani go nie zabiją). Dobrze też wcześniej rozglądnąć się za tymczasowym opiekunem w czasie naszego wyjazdu na np. wakacje.
2) Często opiekunowie królików decydują się na przyjęcie do domu towarzysza dla podopiecznego. Otóż, trudno mieć w mieszkaniu dwa duże króliki, wystarczy to sobie wyobrazić.
3) Duży królik nigdy nie będzie tak przymilny jak miniaturka. Jeśli szukamy króliczka, który godzinami ma leżeć na naszych rękach i spać przytulony do nas, zdecydujmy się lepiej na miniaturkę - mamy większe szanse, że dostaniemy to, czego chcemy.

Duży królik ma charrrakter !


Artykuł napisany przeze mnie na prośbę Stowarzyszenia Pomocy Królikom
:: www.kroliki.net ::

GALERIE SINUSA
Galerie 2002
Galerie 2003
Galerie 2004
Galerie 2005
Galerie 2006
Kubuś + Sinus

Akcesoria
Zabawy
Sztuczki
Drapieżnik

"Kup mi królika!"
"Duże też jest piękne!"

My na forum
My w Internecie
PYZA + Sinus
KUBUŚ + Sinus
Sinus humorystyczny

Działka
Pole

Tapety
Filmy
Screeny z filmików
Twórczość graficzna

Wystawa królików 2003
Wystawa królików 2004
Wystawa królików 2005
Test urodzinowy 2003
Album Urodzinowy 2004

Strona główna
O stronie
Linki
Strona Króla Sinusa, © by Smocza 2003-2004