Strona Króla Sinusa - strona główna
   Chcemy króliczka, czyli garść porad dla dziecka (aby przekonać rodziców do tego pomysłu) i dla rodzica (aby ten pomysł zaakceptować).

KUP MI KRÓLIKA, CZYLI JAK WMANEWROWAĆ RODZICÓW W ZWIERZAKA

Po pierwsze, czasami wystarczy poprosić. Część rodziców kompletnie nie zdaje sobie sprawy, jakie to uciążliwe zwierzątko i widzi tylko miłą puszystą przytulankę przycupniętą w kąciku klatki lub tulącą się do pobratymca, który to widok jeszcze bardziej rozczula. Taki rodzic, zachęcony na dodatek odpowiednim komentarzem (nie trzeba wychodzić z nim na spacery, prawie zerowe koszty na jedzenie - żywi się trawą sprzed domu, załatwia się do kuwety), nie stwarza właściwie problemów.

Niestety są rodzice, którzy jakimś siódmym zmysłem wyczuwają nadciągające wraz ze zwierzakiem kłopoty, choć nawet nie umieją ich wyartykułować. I tych właśnie trzeba umiejętnie przekonać.

Po pierwsze: trzeba wziąć się do nauki. Rodzice mają niemiły zwyczaj odnoszenia wszystkiego do postępów w szkole, więc wraz ze zdobywaną wiedzą, wytrącamy im oręż z ręki. Po drugie, na każdą propozycję wyboru prezentu (z okazji: urodzin, imienin, dnia kobiet, dnia chłopaka, dnia dziecka, zakończenia roku szkolnego, Mikołaja, choinki itepe.), odpowiadamy, że chcemy króliczka i nic więcej. Im więcej już było okazji, tym bardziej grobowym tonem to czynimy. Po dwóch, trzech odmowach zaczynamy płakać (nie wrzaskliwie, lecz cicho, w kąciku, aczkolwiek zauważalnie). Osobnik płci męskiej również powinien szlochać, wywiera to nawet większe wrażenie na rodzicach niż płacz osobnika płci żeńskiej.

Ponadto już od wczesnej wiosny zaczynamy ostentacyjnie suszyć wszelkie zielsko, jednocześnie cały czas wykazując korzyści płynące z posiadania zwierzątka. Doszkalamy się też z teorii i udzielamy na forach poświęconych królikom, cytując co lepsze, choć ocenzurowane przez nas kawałki. Po kryjomu natomiast ciułamy kasę na związane z królikiem wydatki. Dobrze wiemy, że nie samym sianem żyje królik, poza tym dochodzą wydatki na szczepienia, a nade wszystko na tuszowanie szkód spowodowanych przez to przemiłe skądinąd zwierzątko (im dłużej rodzice będą żyli w nieświadomości, tym lepiej).

Realizując ten plan (choć długofalowy), niewątpliwie osiągniemy sukces. Po wyrażonej w końcu przez rodziców zgodzie na króliczka, przynosimy do domu dwukilowe bydlę, a na wyrażone wielkością zdziwienie (spodziewali się naiwnie miniaturki), radośnie oznajmiamy, że osiągnie koło 6 kilosów.


CO POWINNIŚMY WIEDZIEĆ, ZANIM DAMY SIĘ WROBIĆ W KRÓLIKA

Gdy usłyszycie prośbę: Kup mi króliczka!!!, postawcie się od razu w stan zwiększonej gotowości. Myślicie sobie pewnie, że króliczek to takie małe zwierzątko ze słodkim pyszczkiem i rozkosznymi uszkami z przodu oraz uroczym ogonkiem z tyłu, które siedzi sobie w klatce przeżuwając spokojnie siano. Otóż nic bardziej mylnego.

Królik, przewieziony do domu, rzeczywiście siedzi początkowo w klatce, wszyscy mu oczywiście współczują (naiwni!) z powodu doznanego stresu (zmiana otoczenia, norki, bliskich, zapachów). Już wkrótce jednak nasz futrzak zaczyna nabierać odwagi, zaczyna wyłazić ze swojego lokum, zapuszcza się coraz dalej i dalej, nawet tam, gdzie nie powinien i żegnaj, spokojne życie. Okazuje się, że zwierzę jest wyjątkowo stadne, nie lubi przebywać samo, a na dodatek z narażeniem życia stara się pozostałe osobniki chronić przed niebezpieczeństwem. Na pierwszy rzut idą kable (napięcie 230 grozi śmiercią!), początkowo czujemy się wzruszeni, potem trochę źli, po piętnastym kablu zrezygnowani zabezpieczamy resztę i nowo zakupione (sorry, torebka to była pomyłka, tak mi się jakoś pasek z kablem skojarzył!).

Słodkie zwierzątko, które rzekomo miało żywić się sianem i trawą, z dodatkiem mlecza, zjada głównie granulat i kupę warzyw (z wyjątkiem najtańszych) i powoli zaczynamy się zastanawiać, kto je lepiej. Okazuje się też, że boazeria i drzwi również są jadalne; patyki natomiast nie zawsze. Królik poza tym jest obdarzony swoistym i mało zrozumiałym poczuciem estetyki. Wycina dziurki w ubraniach (był bałagan!), sieka narzuty (tylko wyrównywałem!), masakruje tapety i wykładziny (mi się nie podobały!). Nie biegnijcie do sklepu i nie kupujcie nowych, jemu żadne nie będą się podobać. A to urocze futro cały czas grubą warstwą zalega wszędzie, nie pomaga czyszczenie i odkurzanie, a królik linieje ze trzy razy do roku. Kolejny mit to ten, że zwierzak sika do kuwety. To znaczy, no, owszem, sika, ale bobczy wszędzie. Należy uzbroić się w szufelkę i cierpliwość. Przy podejściu optymistycznym można to potraktować jako formę gimnastyki- przy tej wielokrotności powtórzeń...

I jeszcze jedna ważna wiadomość. Pewnie wydaje wam się, że królik to zwierzę obdarzone końskim zdrowiem. Otóż okazuje się, że to jednostki wybitnie chimeryczne, wymagające szczepień, a mimo to z upodobaniem chorujące na grzyby, świerzby, zatory, zatwardzenia lub dla odmiany biegunki czy inne ruptury, przodo- i tyłozgryz, a nawet alergie na siano (i sierść króliczą- he, he). O charakterze nawet szkoda pisać.

Oczywiście wasza pociecha przedstawi wam przyszłego ulubieńca w samych superlatywach, ale nie wierzcie w ani jedno słowo, gdyż będzie łgać jak najęta. Część wad królika wybieli, a o niektórych nawet nie wspomni, a jak długo będziecie się bronić, to poskarży się na dodatek na was na jakimś forum, gdzie wszyscy będą jej współczuć.

Tak więc za długi opór i tak jest bez sensu, warto więc przygotować się na przyjęcie królika, aby nie doznać zbyt wielkiego szoku.


Porady opisane przez Muchę C. W naszym przypadku poskutkowalo :)
GALERIE SINUSA
Galerie 2002
Galerie 2003
Galerie 2004
Galerie 2005
Galerie 2006
Kubuś + Sinus

Akcesoria
Zabawy
Sztuczki
Drapieżnik

"Kup mi królika!"
"Duże też jest piękne!"

My na forum
My w Internecie
PYZA + Sinus
KUBUŚ + Sinus
Sinus humorystyczny

Działka
Pole

Tapety
Filmy
Screeny z filmików
Twórczość graficzna

Wystawa królików 2003
Wystawa królików 2004
Wystawa królików 2005
Test urodzinowy 2003
Album Urodzinowy 2004

Strona główna
O stronie
Linki
Strona Króla Sinusa, © by Smocza 2003-2004